Jak urzadzic wnętrza w stylu boho bez popadania w chaos

Aus MeWi

Oświetlenie kuchni to dla mnie teraz nie tylko kwestia estetyki, ale przede wszystkim życia codziennego. Zmieniłam żarówki na LEDy z wysokim współczynnikiem oddawania barw, bo chciałam, żeby jedzenie wyglądało apetycznie, a nie szaro. Dodałam też światło pod szafkami z czujnikiem, które włącza się, gdy otwieram szufladę. To drobiazg, ale oszczędza czas i nerwy. Każda strefa ma swój charakter, a ja czuję, że przestrzeń oddycha razem ze mną.

Przygotowanie to połowa sukcesu, ale nie oszukujmy się, nikt nie lubi tego etapu. Kiedy postanowiłam pomalować ściany w kuchni, myślałam, że pójdzie szybko. A tu trzeba było zmatowić starą farbę, pozaklejać listwy i osłonić meble. Zajęło mi to całe popołudnie. W kuchni mam niewiele miejsca, więc każdy mebel musiałam przesuwać. Na szczęście blat zrobiłam z płyty laminowanej, więc farba nie wsiąkła w drewno. Użyłam wałka z mikrofibry, bo podobno daje najlepsze krycie. I faktycznie, po dwóch warstwach kolor był jednolity. Wcześniej próbowałam tańszych farb z marketu, ale efekt był taki, że po roku pojawiły się smugi. Teraz stawiam na marki z wyższej półki, choćby za 200 zł za 10 litrów. Przy małych metrażach to się zwraca, bo nie muszę przemalowywać co sezon.

Najwiekszym wyzwaniem w urzadzaniu wnętrz w stylu boho jest znalezienie rownowagi miedzy cieplem a balaganem. Znam dziewczyne ktora miala tyle poduszek na lozku, ze nie mogla spac. Inna kupila tyle girland, ze wygladalo jakby ktos oblezl caly dom sznurkami. Kluczem jest zaczac od jednego elementu - na przykład lozka z pojemnikiem na posciel w naturalnym kolorze drewna. Potem dodawaj pojedyncze akcenty: pled, poduszke, rosline. Jesli czujesz ze czegos brakuje, odczekaj tydzien zanim cos dokupisz. Czesciej okazuje sie ze to tylko chwilowa zachcianka. I pamietaj - boho ma byc twoja przestrzenia, a nie kopia zdjec z internetu. Jesli lubisz minimalizm, mozesz miec boho w wersji light: biala sciana, wiklinowy kosz, jeden welurowy fotel i suszone trawy w wazonie.

Często słyszę od znajomych, że malowanie ścian to nuda i strata czasu. Ja myślę inaczej. To jedna z niewielu rzeczy, którą możesz zmienić w weekend i od razu widzisz efekt. U siebie w sypialni pomalowałam ścianę za łóżkiem na ciemny fiolet. Łóżko mam z pojemnikiem na pościel i stelazem listwowym, więc całość wygląda spójnie. Farba z połyskiem dodatkowo odbija światło z okna. Wcześniej w tym miejscu była tapeta w kwiaty, która przytłaczała. Po zmianie pokój wydaje się wyższy. Nawet goście, którzy nocują na kanapie z funkcją spania w salonie, mówią, że klimat jest inny. A przecież to tylko kolor na ścianie.

Nie zapomniałam też o nastroju. Nad oknem, tuż przy blacie, postawiłam małą lampkę stołową z abażurem z tkaniny. Używam jej, kiedy piję poranną kawę i nie chcę jeszcze pełnego światła. To taki spokojny moment, zanim dzień nabierze tempa. W takich chwilach oświetlenie kuchni staje się tłem dla moich myśli. Myślę o planach, o tym, co ugotuję, o ludziach, którzy przyjdą wieczorem. To proste, ale robi kolosalną różnicę w codziennym komforcie.

Nad wyspą kuchenną, która służy mi też jako jadalnia, zawiesiłam trzy klosze z matowego szkła. Dają rozproszone, miękkie światło, idealne do wieczornej herbaty. Wyspa to miejsce spotkań, więc zależało mi na atmosferze, a nie tylko na funkcji. Zauważyłam, że przy takim oświetleniu goście dłużej siedzą przy stole, rozmawiają, nawet po kolacji. To dowód na to, że odpowiednio dobrane światło potrafi zmienić nastrój całego pomieszczenia. Do tego zamontowałam ściemniacz, bo czasem potrzebuję pełnej jasności, a czasem tylko delikatnej poświaty.

Na koniec dodam, że tanie urządzanie mieszkania nie oznacza rezygnacji z jakości. Wręcz przeciwnie – wybierając używane meble, często trafiasz na solidne konstrukcje z prawdziwego drewna, które przetrwają lata. W moim salonie stoi stół z litego dębu, który znalazłam za 200 złotych, a w sklepie nowy kosztowałby dziesięciokrotnie więcej. Do tego materac piankowy z wymiany – za 100 złotych kupiłam używany, ale po wypraniu pokrowca i odświeżeniu spędziłam na nim trzy lata bez problemów. Kluczem jest wiedzieć, na czym można oszczędzić, a na czym nie – na przykład stelaz listwowy lepiej kupić nowy za 50 złotych, bo gwarantuje higienę i komfort. Teraz, gdy patrzę na swoje mieszkanie, widzę nie tanie meble, ale historie i pomysły, które zamieniły pustą klatkę w prawdziwy dom.

Kiedy pierwszy raz zobaczylam zdjecie pokoju z girlandami z patykow i poduchami na podlodze, pomyslalam ze to jakis cyrk. Ale potem sprobowalam. Wnętrza w stylu boho moga byc przytulne, cieple i pelne charakteru, pod warunkiem ze nie przesadzisz z iloscia bibelotow. Kluczem jest umiar w natloku, a nie w kolorach. Zamiast kupowac dziesiec roznych pledow, wybierz jeden welurowy w odcieniu butelkowej zieleni i poloz go na lozko z pojemnikiem na posciel. To rozwiazanie ktore ratuje w malym mieszkaniu, gdzie kazdy centymetr sie liczy. I pamietaj - boho nie znosi pustych scian, ale znosi bałagan. Lepiej powiesic jedna makrame z frędzlami niz trzy ramki z suszonymi kwiatami ktore beda kurzyly sie po tygodniu.