Jak urzadzic wnętrza w stylu boho bez popadania w chaos
Goście to kolejne wyzwanie w ciasnych mieszkaniach. Nie każdy ma oddzielny pokój dla znajomych z daleka. Rozkładana sofa to oczywistość, ale nie każda sprawdzi się w kamienicy. Wybierając kanapę z funkcją spania, zwróć uwagę na mechanizm DL. Jest prosty w obsłudze i nie wymaga siłowni, żeby rozłożyć. W moim salonie stoi model z tapicerka welurową w kolorze musztardowym. Welur nie tylko dodaje elegancji starym wnętrzom, ale też maskuje ślady użytkowania i nie mechaci się tak jak urządzić mały salon len. Rozkładam ją w 20 sekund, a spanie na 16 cm materacu piankowym jest przyjemniejsze niż na dmuchanym materacu, który zawsze się opróżnia w nocy.
Z kolei wersalka to opcja dla tych, którzy mają naprawdę mało miejsca. Kiedyś miałam wersalkę z lat 70. od babci, ciężką jak głaz. Dzisiejsze modele są lekkie i często mają wbudowane pojemniki. W moim poprzednim mieszkaniu w kamienicy postawiłam wersalkę w przedpokoju, który był szeroki na 2 metry. Na co dzień służyła jako siedzisko do wiązania butów, a gdy przyjeżdżała siostra, rozkładałam ją w 30 sekund. Materac piankowy w środku był cienki, ale na jedną noc w zupełności wystarczał. Ważne, żeby nie kupować najtańszych modeli z cienkim wypełnieniem bo po roku poczujesz sprężyny.
Kuchnia w starym budynku to często osobna historia. Mała, wąska, z oknem na podwórko. Zamiast górnych szafek, które optycznie zmniejszają przestrzeń, lepiej zamontować otwarte półki na talerze i szklanki. Pod blatem zmieści się wąska szuflada na garnki. Ja postawiłam na blat z litego drewna, który kontrastuje z białymi kafelkami w jodełkę. To dodaje charakteru i nie kosztuje fortuny. Pamiętaj, że w kamienicy lepiej sprawdzają się naturalne materiały niż plastik i fornir. Nawet mała kuchnia może być funkcjonalna, jeśli zrezygnujesz z rzeczy, których nie używasz.
Kiedy pierwszy raz zobaczylam zdjecie pokoju z girlandami z patykow i poduchami na podlodze, pomyslalam ze to jakis cyrk. Ale potem sprobowalam. Wnętrza w stylu boho moga byc przytulne, cieple i pelne charakteru, pod warunkiem ze nie przesadzisz z iloscia bibelotow. Kluczem jest umiar w natloku, a nie w kolorach. Zamiast kupowac dziesiec roznych pledow, wybierz jeden welurowy w odcieniu butelkowej zieleni i poloz go na lozko z pojemnikiem na posciel. To rozwiazanie ktore ratuje w malym mieszkaniu, gdzie kazdy centymetr sie liczy. I pamietaj - boho nie znosi pustych scian, ale znosi bałagan. Lepiej powiesic jedna makrame z frędzlami niz trzy ramki z suszonymi kwiatami ktore beda kurzyly sie po tygodniu.
Na koniec, pamiętaj o detalach, które tworzą spójność. U mnie to miedziane akcenty: klamki, ramki na zdjęcia, podstawki pod kubki. W całym mieszkaniu powtarzam ten kolor, żeby było harmonijnie. Nie drogo – na targu staroci znalazłam miedziany świecznik za 15 złotych. Dodatki do wnętrz to też zapachy: świece sojowe o zapachu cedru i lawendy, olejki eteryczne w dyfuzorze. Unikaj sztucznych zapachów, bo działają przytłaczająco. Ważne, żeby nie przesadzić z ilością. Lepiej postawić na trzy-cztery starannie dobrane przedmioty niż dziesięć przypadkowych. Twoje mieszkanie ma opowiadać historię, a nie krzyczeć „kupione na wyprzedaży". Znajdź swój styl i trzymaj się go konsekwentnie.
Sypialnia to moje krolestwo w stylu boho. Zamiast klasycznego lozka wybralam wersalke z masywnym stelazem listwowym. Stelaz listwowy to nie fanaberia - on faktycznie poprawia cyrkulacje powietrza pod materacem, wiec materac piankowy nie zapada sie i nie grzeje. Materac piankowy o grubosci 16 cm to minimum jesli chcesz spac wygodnie. Na wierzch zarzucilam lniana posciel w paski i kilka poduszek w roznych ksztaltach. Jedna okragla, jedna prostokatna, jedna w shape of chmury. To wlasnie te drobne roznice sprawiaja ze wnętrza w stylu boho nie sa nudne. Prawdziwy problem pojawia sie gdy chcesz zmienic posciel a wersalka jest ciezka do podniesienia - wtedy docenisz ze wybralam model z szuflada u dolu.
Praktyka nauczyła mnie, że najważniejsze jest planowanie stref. W salonie połączonym z aneksem kuchennym wyznaczyłam trzy obszary: wypoczynkowy, jadalniany i ten do pracy. Nad stołem zawisła lampa z kloszem z mlecznego szkła, która daje rozproszone światło – idealne do kolacji przy blacie roboczym. Z kolei przy kanapie postawiłam lampę podłogową z regulowanym ramieniem, bo lubię czytać przed snem. I tu pojawił się kolejny dylemat – jak przechować pościel, gdy goście zostają? Rozwiązaniem okazało się łóżko z pojemnikiem na pościel, które kupiłam z myślą o synu, ale sprawdza się też w salonie. Dzięki temu nie musiałam trzymać zapasowych koców w oddzielnej szafie.
Ostatnia kwestia, która często umyka, to wentylacja pomieszczenia. Jeśli macie krzesła z tapicerką welurową lub materacem piankowym, upewnijcie się, że w jadalni jest dobra cyrkulacja powietrza. Wilgoć z gotowania może powodować rozwój pleśni w gąbce. Postawcie na stelaz listwowy, który przepuszcza powietrze, albo wybierzcie modele z wyjmowanymi pokrowcami. Moja siostra kupiła kiedyś krzesła do jadalni z litego drewna i grubym obiciem – po roku materiał zaczął nieprzyjemnie pachnieć. Musiała je oddać do renowacji. Więc lepiej dmuchać na zimne i zainwestować w modele, które można łatwo rozebrać i wyczyścić.